Your home should tell the story of who you are and be a collection of what you love.

Nate Berckus

Ciekawe Projekty – artystyczne mieszkanie Agnieszki Leszczyńskiej

Inspiracja sztuką w przypadku projektowania przestrzeni jest nieunikniona. Często szukając pomysłów do nowych koncepcji czy projektów, sięgam właśnie do sztuki dawnej, ale również tej jak najbardziej współczesnej. Przeglądam albumy, kolekcje muzeów czy najnowsze wystawy w galeriach. Eklektyzm we wnętrzach daje niewątpliwie ciekawy efekt. W tym poście chciałabym zaprezentować Wam artystkę, projektantkę i designerkę, która nie tylko w sposób wyjątkowy łączy architekturę z różnymi dziedzinami sztuki, ale także dba o to, aby jej prywatna przestrzeń odzwierciedlała jej największe pasje. Agnieszka Leszczyńska-Mieczkowska to Absolwentka historii sztuki na Uniwersytecie Gdańskim, a także podyplomowych studiów na ASP: Architektura+dialog. Na co dzień, Agnieszka zajmuje się prowadzeniem pracowni Art in Architecture. 

Jak sama mówi: ,,Jest to przestrzeń mojej twórczej wolności. W niej mają ujście tematy związane z moimi pasjami. Tu architektura, natura, kompozycja, przestrzeń przechodzą w inny wyraz".

Jej idea łączenia sztuki z architekturą i odwrotnie, widoczna jest najbardziej we wnętrzu jej własnego mieszkania. Artystka mieszka obecnie w zabytkowej dzielnicy Gdańska, w której szczęśliwie zachowały się oryginalne zabudowania. Nie dziwię się, że Agnieszka wybrała to miejsce do zamieszkania z rodziną. Większość domów w okolicy posiada oryginalne, stare detale, a niektóre z budynków mają ponad 100 lat. Po czasach nienaturalnego i przedziwnego aranżowania mieszkalnych powierzchni kamienic w okresie powojennym, powracają do łask ich pierwotne układy, które w takim wydaniu znów zachwycają.

Mieszkanie Agnieszki zachowało pierwotny układ, ale zaadaptowane jest już według jej własnych upodobań. Jak widać na zdjęciach, nie można odmówić mu ani artystycznego charakteru, ani niebanalnego doboru dekoracji czy kolorów. Mimo że kolorystyka wnętrz oparta jest na bazowych barwach, nie brak tu duszy i pazura, dzięki oryginalnym detalom. Nie każdy odważyłaby się na pomalowanie sufitu grafitową farbą, ale mając do dyspozycji tak przestronne i  wysokie wnętrza (mieszkanie ma 3,30 m wysokości, a pokoje są 25-30-metrowe), można się skusić na odrobinę aranżacyjnego szaleństwa. Co jeszcze wyróżnia mieszkanie artystki? Bez wątpienia amfiladowy układ pomieszczeń, który nie jest spotykany obecnie zbyt często, a daje ogromne możliwości kreacji. Duże wykuszowe okna są pewnie marzeniem wielu z Was i dają wnętrzom mnóstwo światła. Wszechobecna sztuka jest kropką nad i w mieszkaniu Agnieszki i naturalną konsekwencją jej pasji i zawodu. Na unikalny klimat wnętrz wpływają również bez wątpienia zachowane oryginalne drzwi, klamki, a także piękne, niemalże wyjęte z czasów baroku sztukaterie przy suficie. Można by rzec, że to właśnie one oraz połączenie starych i unikatowych elementów z nowoczesnymi, nadają mieszkaniu absolutnie wyjątkowego charakteru.

Całość nie jest zbyt monochromatyczna dzięki zróżnicowaniu natężenia barw oraz struktur, ożywczo na wnętrze wpływa również obecność roślin oraz detale z drewna czy rattanu, które wizualnie ocieplają przestrzeń. Nie można także pominąć takich elementów jak charakterystyczne rzeźby, stosy książek czy prywatna kolekcja obrazów. Tu nic nie dzieje się bez przyczyny i ma swój artystyczny wyraz. Jak podkreśla sama twórczyni, obrazy w jej wnętrzach są w dużej mierze jedynie ,,gośćmi", bo później często zostają sprzedane w ramach prowadzonej przez nią  gdańskiej Galerii, która zlokalizowana jest przy ul. Ogarnej. 

Jeśli chcielibyście uzyskać podobny efekt jak w mieszkaniu Agnieszki, poniżej przedstawiam garść inspiracji, które mogą być pomocne i nadadzą lekko artystycznego sznytu Waszemu wnętrzu.

1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 9. 10. 11. 12. 13.

 

Osobiście jestem oczarowana tą przestrzenią i uważam, że to właśnie takie elementy jak niebanalne dekoracje, pamiątki z podróży czy wyjątkowa sztuka powodują, że mieszkanie czy dom staje się prawdziwie ,,naszym", a to wnętrze o właścicielu mówi sporo : ) Chętnie dowiem się, co Wy sądzicie o takim przenikaniu się architektury ze sztuką i czy odważylibyście się na podobne rozwiązania?

beata kwiatkowska

Walentynki dla każdego

 

Moje oczekiwania co do Walentynek zmieniają się wraz z wiekiem. Zauważyłam, że instrukcja obsługi mojej osoby jest dość prosta, mimo że zapewne mój Mąż i rodzina nie potwierdzą tej wersji 😉 Przede wszystkim oczekuję mniej, bo sama zaczęłam dawać. W moim życiu jest mnóstwo kochanych mi osób, więc święto zakochanych nie kojarzy mi się już tylko z kolacją z ukochanym. Planuję sprezentować coś słodkiego moim dzieciom i rodzicom. W tym roku Leonek odpakuje czekoladowe autko, Róża różowy pantofelek z czekolady, a moi rodzice napis LOVE i pralinki od Chocolissimo. Moja Mama od wielu lat zawsze pamięta, żeby tego dnia przesłać nam miłą wiadomość. Tak samo od lat robi moja Ciocia Beata. Zapewne podobnie odczuwają potrzebę podzielenia się miłością nie tylko z bliskim mężczyzną, ale ze wszystkimi bliskimi ich sercu osobami. Pójdę dalej z moim wywodem – zaczęłam też kochać bardziej siebie, czemu więc nie sprezentować 14 lutego czegoś samej sobie. Naszyjnik z szarą perłą wydał się odpowiednim wyborem.

W zeszłym tygodniu Beata przesłała mi kilka inspiracji do napisania tego artykułu. W dzisiejszych czasach bycie romantycznym jest banalnie proste. Jeśli masz choć krztę wyobraźni i chęci wpisujesz w pinterest – '10 romantic ideas for a date' lub 'How to surprise your loved one on Valentine's Day' i Voila! Wyskakuje 100 pomysłów na rozniecenie ognia w związku, korzystając z pretekstu tego komercyjnego święta. Sęk w tym, że niestety tak pędzimy, że przede wszystkim brak nam siły na niespodzianki i romantyczne gesty. Poza tym silna promocja egoizmu i samozadowolenia w dzisiejszym świecie sprawia, że jesteśmy na tyle skoncentrowani na sobie, że zapominamy, że trzeba czasem coś zrobić dla innych. 

W tym roku artykuł o Walentynkach publikujemy kilka dni wcześniej. Skorzystajcie z Waszych elektronicznych urządzeń i zaskoczcie najbliższą osobę czymś wymyślnym. Spontaniczny gest ucieszy największego twardziela, a i Wam krew zacznie szybciej krążyć przy okazji organizowania niespodzianki! Powodzenia!

asia real

Niecodzienny sposób na spędzenie czasu w pięknych okolicznościach przyrody – sauna na plaży

Wiosnę czuję już w kościach, jednak nadal trudno nie zauważyć śniegowych kopców na plaży, skutecznie przypominających, że to wciąż jeszcze zima. Biały puch oczywiście znika w coraz szybszym tempie, ale nadal jest. Czy mam dosyć zimy? Trochę tak, ale zdążyłam nauczyć się korzystać z jej uroków, nawet nad morzem, gdzie o zjazdy na nartach czy sankach jest raczej ciężko, a wiatr znad Bałtyku podstępnie wdziera się za kołnierz. Dziś kontynuujemy spacer po Trójmieście i tym razem skupimy się na czymś zupełnie wyjątkowym.

Czy słyszeliście o saunach na plaży? Dosłownie o krok od opisywanego w poprzednim poście M15, mieści się kompleks saun, w których można odpoczywać i relaksować duszę oraz ciało, wpatrując się jednocześnie w niebieski Bałtyk. To bardzo urokliwe miejsce. Nie byłabym sobą, gdybym nie wypróbowała tej przyjemności na własnej skórze. Miesiąc temu pierwszy raz miałam sposobność skorzystać z odpoczynku w saunie, a jako że lubię dzielić się radością, zaprosiłam koleżanki i razem wybrałyśmy się na wieczorną przygodę. Niby nie taka niecodzienna rozrywka, w końcu pewnie większość z Was miała już okazję z tego typu przyjemności korzystać, ale nie zawsze kończy się to kąpielą w morskiej wodzie. Prawda? Na komendę „biegniemy do wody”, jak jeden mąż lub jedna baba, bo co to za dyskryminacja w końcu, wybiegłyśmy z rozgrzanej sauny, by po przegalopowaniu kilku metrów zrzucić z siebie ręczniki i trafić do lodowatego o tej porze roku morza. O mamo! Jak o tym piszę, to nie wierzę, że się na to odważyłam : ) Do tego dnia, taki pomysł był na mojej liście, w kolumnie „nigdy w życiu”. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu okazało się, że było to bardzo przyjemne doświadczenie! Nie było mi wcale zimno, kiedy stałam na plaży w stroju kąpielowym w styczniu o godzinie dziewiętnastej, nie nabawiłam się ani kataru, ani anginy, ani nawet zapalenia pęcherza – o co bałam się najbardziej. Powtórzyłyśmy to jeszcze trzy razy, zatem niczym mors przedszkolak, dumnie staję dziś przez Wami i powiadam: CHCIEĆ TO MÓC: ).

Kompleks saun nie tylko pozwala na korzystanie z morza przez cały rok. Oprócz tego dodatkowo cieszy oko, ponieważ jest lekką i prostą architekturą o minimalistycznym charakterze, bardzo dobrze współgrającą z otoczeniem. Szkieletowa konstrukcja, drewniana elewacja i tak lubiany przeze mnie czarny akcent w postaci ram okiennych. To miejsce nie tylko atrakcyjne ze względu na możliwość spędzenia wolnego czasu. Każdy powinien tu zawitać i zafundować sobie niezwykły pakiet doznań, które urozmaicą naszą codzienność…może Walentynki będą dobrym pretekstem, by z takich przyjemności skorzystać? Pomyślcie za Waszych mężów czy partnerów życiowych i rzućcie im wyzwanie. Potem napiszcie koniecznie w komentarzu czy podołali!. 3…2…1…start!

beata kwiatkowska